WYDARZENIA
15.10.2014
Nabijanie kilometrów na taksometrach

Na oryginalny sposób oszukiwania klientów wpadli taksówkarze spod krakowskiego Dworca Głównego PKP. Nie tylko bezpardonowo blokują kierowców z konkurencji i zawyżają ceny, ale także używają "przyspieszaczy kilometrów".

"Dziennikowi Polskiemu" pożaliła się na ten niecny proceder czytelniczka, która chciała przejechać stamtąd na ulicę Andrzeja Frycza-Modrzewskiego na Żabińcu:

"- Do tej pory za taki kurs płaciłam ok. 10 zł. Taksówkarz na postoju przy ul. Wita Stwosza powiedział jednak, że kurs będzie kosztował trzy razy więcej, bo... jest niedziela. Zadzwoniłam po taksówkę do jednej z krakowskich sieciówek. Tam zapłaciłam 11 zł i dowiedziałam się, że okolice dworca są okupowane przez taksówkarzy, którzy zawyżają ceny."

Dziennikarz zatelefonował do Wydziału Ewidencji Pojazdów i Kierowców Urzędu Miasta Krakowa, gdzie dowiedział się się, że windowanie cen to niejedyny "grzech" niezrzeszonych kierowców taksówek spod dworca. Uważają oni, że mają wyłączność na zatrzymywanie się na postojach przy ulicach Wita Stwosza i Pawiej.

"- Nie wpuszczają tam kierowców zrzeszonych w sieciówkach i używają tak zwanych przyspieszaczy kilometrów" - powiedział gazecie Wiesław Szanduła z WEPiK.

Są to ukryte i niewidoczne dla klienta elektroniczne urządzenia uruchamiane przez kierowcę poprzez wysłanie impulsu, który powoduje "nabijanie" dodatkowych kilometrów.

"Impuls jest podawany przy pomocy pilota lub innego przycisku, którego pasażer nie widzi. Dotychczas takie urządzenie wykryto w taksówkach warszawskich i łódzkich kierowców. Krakowska policja nie miała do tej pory zgłoszenia o nieuczciwym . Zgłoszenia od oszukanych pasażerów to również rzadkość. Na policji nie skarżą się także zrzeszeni taksówkarze. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że część taksówkarzy spod dworca to emerytowani policjanci, którzy w ten sposób dorabiają" - czytamy w "DP".

Uczciwi taksówkarze z sieciówek boją się informować policję, aby nie mieć poprzebijanych opon.

"- Potwierdzam, że niezrzeszeni taksówkarze zawyżają ceny i blokują postoje innym kierowcom, ale o przyspieszaczach nie słyszałem. Mam nadzieję, że to tylko plotka, bo inaczej wizerunek krakowskiego taksówkarza znów by ucierpiał" - powiedział w rozmowie z "DP" przewodniczący sekcji taksówkarskiej NSZZ "Solidarność" Paweł Kubas.

Problem od lat znany jest właścicielom krakowskich sieci taksówkarskich.

"- Blokują naszych kierowców, tłumacząc, że my mamy klientów z telefonów, a oni nie i dlatego należy im się teren dworca" - stwierdził na łamach gazety prezes Barbakanu Stanisław Grzybowski.

Do zrzeszenia kierowców może przystąpić każdy taksówkarz.

"Na cztery tysiące kierowców taksówek w Krakowie ok. 30 procent to taksówkarze niezrzeszeni. Nieuczciwi taksówkarze są wyłapywani podczas kontroli organizowanych przez policję, krakowskich urzędników i inspektorów transportu drogowego" - napisał "Dziennik Polski".

A Szanduła dodał:

"- W ostatnich latach kilkanaście spraw zostało skierowanych do sądu. Kary w postaci kilkusetzłotowych grzywien nie robią jednak wrażenia na oszukujących kierowcach. Oni wliczają je w koszty swojej działalności. Problem mógłby rozwiązać monitoring zainstalowany na postojach taksówek przy dworcu. Dobrze by było, gdyby podczas kontroli razem z policjantami jeździli urzędnicy z Obwodowego Urzędu Miar w Krakowie. Wtedy można by udowodnić, że liczba przejechanych kilometrów nie zgadza się z tym, co jest na paragonie."

Jedno wydaje się pewne: taksówkarze spod Dworca Głównego PKP powinni mieć się na baczności i spodziewać się licznych, nękających kontroli urzędowych.

Jerzy Bukowski

wstecz
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Treść komentarza
Twój podpis
Kod antyspamowy
 



              Nowy Kraków - Niezależny Portal Informacyjny